RSS
people

Kanji fiszki #9

Hej hej, chłopaki i dziewczęta, oto mamy dla was nowe flashcards do kanji, dziś w znacznej mierze związane z czasem! A czas na nie był najwyższy, bowiem przekroczyliśmy już 45k odwiedzin pod tym adresem, szykujemy się już do grupowych podziękowań za 50000 unikalnych wejść!

[ściągnij 9 arkusz fiszek]

I jak tam wasze postanowienia noworoczne? Ostatnio dostaliśmy jakieś na maila, więc się zastanawiamy nad galerią, co myślicie?

Brak komentarzy | Tagi: , , , ,

Happy New Year 2010!

Oto i kończy się pierwsza dekada tego wieku i rozpoczyna nowy, świeżutki rok 2010. Dziś dzień, który kojarzy nam się ze składaniem życzeń i noworocznymi postanowieniami – dziś zajmiemy się i tym, i tym.

Na początek – prezent! Przygotowaliśmy dla was KONTRAKT na rok 2010 (jego nagłówek to po polsku “Postanowienia noworoczne – rok 2010″). Jego instrukcja obsługi:

  1. [ŚCIĄGNIJ]
  2. Wydrukuj
  3. Wypełnij.
  4. Powieś w widocznym miejscu.
  5. (opcjonalne) Możesz nam wysłać zdjęcie wypełnionego kontraktu, albo siebie z tym kontraktem. Kiedy ktoś inny zna Twoje postanowienia, czujesz większe zobowiązanie, żeby go dopełnić.

Wypełniając nasz Kontrakt, pamiętaj, żeby zaznaczyć kwadraciki tylko przy punktach, które osobiście Cię interesują, nie musisz wypełniać wszystkich! Wolne miejsca w kontrakcie wypełniaj realnymi celami, żeby się nie rozczarować. Przykładowo, lepiej sobie postanowić, że nauczysz się 100 znaków i odkryć w grudniu, że nauczyłeś się np. 250, niż napisać, że nauczysz się wszystkich 2000 jouyou kanji i w grudniu zobaczyć, że ledwie rozpoznajesz 500. Puste miejsca zostawiliśmy wiedząc, że każdy ma inne tempo nauki, inne ambicje i cele, ale też pamiętając, że psychologicznie najlepiej wpływają na nas konkretne cele; zamiast “będę się więcej uczył japońskiego” – “pouczę się japońskiego 4h w tygodniu”, zamiast “nauczę się więcej słownictwa” – “opanuję chociaż 200 nowych zwrotów” (pomaga przy tym zeszycik do słownictwa albo fiszki!). Pamiętajcie – cele muszą być konkretne i realne.

Podpisując się – domalujcie JEDNO oko – LEWE! – Darumie na dole. Zasada jest prosta – domalowujecie jedno oko wyrażając życzenie lub postanowienie. Jeśli w przeciągu roku życzenie się spełni, albo dotrzymacie postanowienia – domalowujecie drugie. Daruma jest figurką przynoszącą szczęście (stąd często na klasycznych figurkach pisze się ten znak kanji – “fuku” – szczęście) symbolizującą założyciela buddyjskiej sekty zen. Mają zaokrągloną podstawę, więc jeśli się przewrócą, szybko wracają do pionowej pozycji – symbolizuje to wytrwałość, postawę człowieka, który nigdy się nie poddaje. Więcej o Darumie możecie poczytać tutaj:

Trzymamy za was kciuki! Część redakcji 簡単だ!przygotowała też filmiki z życzeniami, oto one:

Robo-kun, z edukacyjną nutą


Palnik, w klimatach zadumy


Mizuu, po japońsku


A od wszystkich jeszcze raz:

良いお年を!

あけましておめでとうございます!

今年もよろしくお願いします!

簡単だ! Team

2 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

JLPT 2009 – Polacy w natarciu

squad_fota

Pozdrowienia z Wawy ślą: Robo-kun, Kasha-san, Mizuu i Modrzew

Niedziela, 6 grudnia 2009, godzina 7:30 rano. Członkowie ekipy Kantan da! leniwie otwierają oczy i spoglądają na ekrany telefonów. SMS od naczelnej Mizuu budzi do życia. Wstawać trzeba, bo przed nami Nihongo Nouryoku Shiken 2009, potocznie zwany JLPT.

“Nasi” w różnych nastrojach. Część zawzięta i gotowa do walki paraduje po podziemiach Warszawy w opasce z japońską flagą, inni z kolei zdenerwowani chodzą w tą i z powrotem. Niezależnie od nastawienia wszyscy czekają cierpliwie przed swoimi salami na wybicie godziny dwunastej. Ekipa z uczniami w składzie Mizuu, Robo, Kasha-san, Goś, Modrzew, Kamey, Hania oraz Maciek gotowa do walki! (dop. Mizuu – a było nas znacznie więcej! Tu pozdrowienia dla ekipy z różnych kierunków UAM, a także niewidzianych czasem nawet i cały rok znajomych zapaleńców).

Różne poziomy pisały egzamin w różnych miejscach, wobec czego relację podzielmy według kyuu właśnie.

4kyuu – by Garet (gościnnie)

W tą pochmurną i nieciekawą niedzielę pojawiło się w stolicy Polski co najmniej kilkaset chętnych, którzy mieli tylko jeden cel Nihongo Nouryoku Shiken (JLPT), czyli międzynarodowej rangi egzamin, sprawdzający umiejętności ze znajomości języka japońskiego, dzięki to czemu można uzyskać certyfikat z owej znajomości. Można powiedzieć, że zjechało się do stolicy dużo osób, z różnych przedziałów wiekowych i z różnymi motywacjami. Na początku było spore napięcie, ale sam przebieg egzaminu był bardzo dobrze przygotowany i rzetelnie poprowadzony. Nie będę w tym momencie wnikał w szczegóły, powiem tylko, że w tym roku można go było zdawać na czterech poziomach (w przyszłym roku nastąpi zmiana i będzie ich 5). O ile uzyskanie certyfikatu na najprostszych stopniach może dawać jedynie osobistą satysfakcję, czy też może być drobnym atutem na rodzimym rynku pracy, o tyle uzyskanie certyfikatu na najwyższych dwóch poziomach to już jest dużo większy kaliber, którym można nie tylko w Polsce, ale również w Japonii się poszczycić. Natomiast czy się zdało czy nie, na wyniki trzeba poczekać do okolic marca przyszłego roku, wtedy to dopiero okaże się, kto uzyskał certyfikat. Teraz można się bawić i mieć nadzieję na miłą niespodziankę na początek przyszłego roku, a jeśli nie, żaden problem, do egzaminu może przystąpić każdy, bez ograniczonej ilości podejść.

3kyuu – by Robo

Poziom trzeci pisał swój egzamin w sali wykładowej PJWSTK. Na stolikach miejsca było wprawdzie mało, jednak na nagłośnienie nie mogliśmy narzekać. Pierwsze w ruch poszły znaki kanji oraz słownictwo. Specjalnych niespodzianek nie było – kto skrupulatnie przejrzał materiały do testu nie powinien był mieć najmniejszych problemów. Część z mojego punktu widzenia najprzyjemniejsza odbyła się bez niespodzianek. Następnie nadszedł czas na Rozumienie ze słuchu – przez wielu znienawidzone. Gdyby nie fakt, że siedzieliśmy, to pewnie razem z Kameyem byśmy upadli – nogi bowiem trzęsły nam się jak galarety. Słuchanki na szczęście również okazały się w miarę proste, więc z uśmiechem na twarzy oddaliśmy testy i udaliśmy się na kolejną przerwę. Pierwsze dwie części nie sprawił nam problemów, spodziewaliśmy się więc takowych na gramatyce. Przerwa pozwoliła nam na szybkie porównanie form warunkowych i kilku drobniejszych zagadnień, kiedy ponownie usłyszeliśmy “Proszę wchodzić!”. Otworzyliśmy arkusz… i znowu okazał się prosty. I to nie tylko dla nas. Większość osób skończyła przed czasem, co przez przewodniczącą skomentowane zostało “Widzę, że państwo powinni w tym roku 2kyuu zdawać!”. Żarcik rozładował i tak już luźną atmosferę i wszyscy z uśmiechem na ustach opuściliśmy budynek PJWSTK.

2kyuu – by Mizuu

Redaktor naczelna była też marudą naczelną wypadu. Rzygałam wszystkim, co Robo-kun robił “z uśmiechem na twarzy” i co było “miłe”, “dobre” lub “rzetelne” dla Gareta. Sytuacji nie poprawiał fakt, że już w pociągu z Poznania natrafiłam na szereg znajomych twarzy, ani to, że pogoda specjalnie nie dokuczała. Powiem wprost, nasze sale były małe, duszne, źle oświetlone (już po pierwszym egzaminie oczy piekły mnie niemiłosiernie, a gdy na zewnątrz zapadł zmrok i przyszło czytanie ze zrozumieniem, było tylko gorzej), fatalne nagłośnienie też dawało spory dyskomfort. Bo kiedy się rok temu pisało na auli w stereo, a teraz trzeba było w sali bez drzwi słuchać płyty ustawionej w przeciwległym rogu sali w zwykłym radiomagnetofonie… to zalewała krew. To nie oznacza, że uniemożliwiono nam zrozumienie, nie, bynajmniej. Ale poziom irytacji wzrósł znacznie. A łatwo nie było. Podejrzewamy nawet pewien spisek. Przed reformą, która nastąpi w przyszłym roku, wiele osób postanowiło przystąpić do wyższych poziomów egzaminu, bo wieść gminna niesie, że NJLPT będzie miało podwyższony pułap. I stąd też postanowiono wyrównać szanse – 2kyuu i 1kyuu były ponoć jednymi z trudniejszych egzaminów od paru lat – na odwrót 4kyuu i 3kyuu, te były łatwe w porównaniu z poprzednimi latami. Ja się podpisuję pod faktem, że było trudno. I marudziłam. Mimo to, spotkałam wiele osób, z którymi nie mam zazwyczaj kontaktu, czasami JLPT to jedyny moment, gdy możemy zobaczyć się na żywo. Za drugie śniadanie przed i obiadek po – dziękuję całej paczce, która zebrała się potem na Koszykowej. Za miłe słowa – całej reszcie. Trzymam kciuki, żeby wyniki były pozytywne. Do tematu wrócimy przy okazji certyfikatów, oraz później – po pierwszym egzaminie w nowej formule, kiedy już odbędą się latem w Chinach, Korei i Japonii. Tymczasem, wybieram się na Mackon. Do zobaczenia!

Tym oto sposobem dotarliśmy do końca zmagań z JLPT. Wyniki w marcu albo kwietniu, życzcie nam jak najwyższych cyferek na certyfikatach i do zobaczenia za rok na nowym, odświeżonym w formie egzaminie!

4 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , , , , , ,