Na początek chciałbym serdecznie podziękować Philip’owi Seyfi, twórcy NihongoUp, za udostępnienie redakcji Kantan da! klucza aktywującego pełną wersję aplikacji na potrzeby niniejszej recenzji.
In the first place, I would like to thank Philip Seyfi, the author of NihongoUp, who provided the activation key for Kantan da! so we could write this review.
Niedawno redakcji Kantan da! udało się znaleźć na internecie nowe narzędzie do wspomagania nauki języka japońskiego – NihongoUp. Można je pobrać ze strony http://nihongoup.com. Dostępna jest (nieco okrojona) wersja darmowa oraz pełna wersja, którą kupimy za $4.99. Postanowiliśmy, jako porządny serwis oscylujący wokół tematu Kraju Kwitnącej Wiśni, poświęcić NihongoUp trochę uwagi i przyjrzeć się bliżej jego zawartości.
Aplikacja wychodzi z przyjemnego założenia “Learn Japanese the fun way” – od razu więc można się domyślić, iż mamy do czynienia z czymś w rodzaju gry, a nie elektronicznego podręcznika do nauki. Tak też jest w istocie – niezależnie od trybu, jaki wybierzemy, naszym zadaniem będzie wskazanie jednej z czterech odpowiedzi, które uroczo spadają w dół ekranu na różowych balonach, lub też wpisanie odczytania znaku, zanim ten osiągnie dolny brzeg okna z aplikacją. Założenie jest więc proste, a sama obsługa bardzo intuicyjna.
W testowanej przeze mnie wersji aplikacji (1.2.5) do wyboru mamy cztery warianty gry – przepytywanie z kany, kanji, słownictwa i gramatyki. Od razu jednak warto uprzedzić, iż program rozwija się szybko i możemy być pewni, że wkrótce ujrzymy nowe wersje.
Moduł z kaną daje nam trzy opcje do wyboru – przepytywanie z hiragany, katakany albo z obu sylabariuszy na raz. Zadanie jest proste – należy wpisać brzmienie spadającej w dół ekranu sylaby. Jak w każdym trybie tak i tutaj prędkość zabawy wzrasta z czasem. Plusem jest to, że pojawiają się także sylaby udźwięcznione i jotowane. Rozgrywka jest prosta, ale na dłuższą metę może trochę nudzić.
Zakładka kanji oferuje nam przygotowanie do JLPT 4kyuu lub 3kyuu. Tym razem u dołu ekranu wyświetla nam się zdanie w kanie, w którym wyraz (lub jego część) jest zaznaczony oddzielnym kolorem – naszym zadaniem jest wybrać jeden z czterech znaków kanji, którym należy go zapisać. Sytuacja jest więc podobna jak na JLPT – szkoda tylko, że dostępne opcje odpowiedzi są absolutnie losowe i nie ma mowy o pytaniach podchwytliwych (na egzaminie bowiem mnóstwo jest wątpliwości w stylu “To ma być よこ, ようこ czy może よこう?”, nie doświadczymy ich jednak w NihongoUp).
Dalej mamy tryb dodany przez autora niedawno – słownictwo. Wybieramy poziom JLPT (4,3 lub 2) i teraz musimy wybrać poprawne tłumaczenie angielskiego słówka. Znowu 4 opcje do wyboru i znowu nie ma niestety odpowiedzi do siebie podobnych. Szkoda też, że w tym trybie nie uświadczymy więcej rodzajów rozgrywki (jak np. tłumaczenie w drugą stronę, wskazywanie pasującego do zdania słówka itp.).
Ostatnią dostępną opcją jest gramatyka. Tu, przynajmniej obecnie, również nie jest idealnie. Wybieramy spośród dwóch trybów – partykuły i klasyfikatory. W pierwszym przypadku musimy wstawić do zdania odpowiednią partykułę, w drugim wskazać poprawne odczytanie danego klasyfikatora z liczebnikiem. Pomysł z partykułami całkiem niezły, natomiast z klasyfikatorami – kompletnie nietrafiony. Na dobrą sprawę nie trzeba w ogóle ich znać, żeby poprawnie odpowiadać na pytania. Każdy uczeń japońskiego po lekcji o liczebnikach wie bowiem, że mając podane słowo 一度 przeczytamy je いち(ど), a nie さん(びき)、はっ(ぽん) czy ふた(つ). Gdzież tu więc trudność?
Brakuje trochę różnorodności, bo ćwicząc wybraną umiejętność mamy do wyboru, de facto, tylko jedną opcję. Tym bardziej, że klikanie na różowe baloniki po pewnym czasie z pewnością zaczyna robić się nudne. Niemniej jednak NihongoUp jest aplikacją ciekawą i, co bardzo ważne, merytorycznie poprawną (wszystkie zdania pochodzą z godnego zaufania serwisu smart.fm). Również częstotliwość i stopień ulepszania aplikacji stoją na wysokim poziomie, co jest niewątpliwym plusem NihongoUp. Ogólnie rzecz biorąc – jeżeli szukacie narzędzia do wyrywkowej powtórki z japońskiego i ta forma nauki Was nie nudzi – NihongoUp powinno spełnić Wasze oczekiwania.























Japońskiego na sieci można się uczyć przebierając w stronach różnego rodzaju. Problem w tym, że większość z tych stron przygotowana jest przez laików bądź to w kwestiach glottodydaktyki (nauczania języków), bądź to samego japońskiego (uczyli się np. z JPopowych hitów), bądź to wreszcie w kwestiach technicznych (migające na stronie GIFy, zupełnie nieprzyjazny użytkownikowi interfejs). Od prawie miesiąca testowałam w sekrecie nową bezpłatną platformę – 
