RSS
people

Japończyk w kieszeni – co czaić się może w twojej komórce?

Witam serdecznie. Jeżeli nie potraficie wyjść z domu bez telefonu, a w podróży nie chce wam się wyciągać kartek z kaną lub kanji… zapraszam do dalszej lektury, bo jest to notka właśnie dla was, a traktować będzie o małych programach, które można zainstalować w waszym telefonie. Powstało ich całkiem sporo i stanowią ciekawe uzupełnienie metod nauki, które stosujecie w domu lub w szkole. Na potrzeby niniejszego wpisu postarałem się wybrać moim zdaniem najciekawsze z freeware’owych (darmowych) midletów/aplikacji.

Ale od początku. Najpierw kilka uwag technicznych, co jest wymagane do ich działania.

Po pierwsze: telefon komórkowy (no nie gadaj!).
Po drugie: telefon musi mieć obsługę Javy (J2ME lub MIDP 2.0 – można to sprawdzić wpisując w Google “model waszego telefonu specyfikacja”).
Po trzecie: odpowiednią ilość miejsca w pamięci telefonu lub na zewnętrznej karcie pamięci.
Po czwarte: umiejętność instalowania aplikacji na telefonie (można zerknąć na przykład do instrukcji obsługi lub poprosić kogoś znajomego).
Po piąte: znacie chociaż słówka angielskie (wszystkie aplikacje są w tym języku).

Natomiast w dalszej części posta krótkie opsiy.

Czytaj dalej »

9 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Kana na wesoło – Waneko

Wróćmy jeszcze na chwilę do tematu nauki sylabariuszy japońskich, o którym [nadmianialiśmy już] na samym początku, a potem przy okazji [recenzji] [pozycji] Studia JG. A to dlatego, że wydawnictwo Waneko udostępniło nam do recenzji dwa  tomy swojej serii Kana na Wesoło.

Jak widać wszystkie wydawnictwa, które mają zamiar atakować nas materiałami do nauki, wychodzą z jedynego i słusznego założenia, że bez sylabariuszy nie da się nic zrobić. W przeciwności do Studia JG np. – Waneko poświęciło oddzielne zeszyty hiraganie i katakanie. Wyglądają tak:

hirakata

Najważniejsze pytanie: czy jest wesoło? No całkiem. Żarty są raczej głupawe, ale jedną z pierwszych rzeczy, jaką nauczycie się na każdej dalekowschodniej filologii – mnemotechnika musi być kretyńska, żeby pamiętać ją na kolokwium. Rysownicy popisali się, jest przyjemnie, większość znaków ładnie wplata się w obrazki, co szczególnie wzrokowcom przypadnie do gustu. Mimo wszystko, moją ulubioną częścią obu książeczek jest wstęp klawiatury pani Watanuki. Są wymienione ważne pojęcia (sylabariusz, dakuten, partykuła…), krótko, zwięźle. Co prawda, już w tomie o katakanie, zostaje ona nazwana “alfabetem”, ale przymykamy na to oko. Target nie jest nastawiony na dorosłych, możemy sobie odpuścić.

Środek jest czysty, przejrzysty, ale kilka pomysłów zupełnie nie przypadło mi do gustu. Jestem kompletnie przeciwna pomysłowi zapisywania japońskiego dwoma rodzajami transkrypcji – transliterację Hepburna rozumiem, powinna być głównym, a nie pomocniczym systemem zapisu, zaś próba fonetycznego zapisu “po polsku” jest co najmniej śmieszna i wprowadza chaos. Nie mamy w książeczkach znaków złożonych, ale jeśli ゆき (śnieg) zapisujemy “juki” (a jedynie pomocniczo, “yuki“) to poważnym problemem staje się zapisanie じゅき (mieć widzenie, używane w buddyzmie) poprawnie zapisane juki… czyli, że co… “dżuki”? Ki diabeł? Można to było załatwić to w tym wstępie, a transkrypcje sobie darować. Tym bardziej, że w końcu używa się ich niekonsekwentnie, albo wybiórczo. Przykładowo – strona 34, dotycząca znaku シ jest niemal pozbawiona  poprawnego zapisu “shi” zastępując go “polskim” “si”. Sprawdzamy czujność?

Nieścisłości jest jeszcze kilka. Ike to nie jezioro (MIZUUMI :D!), a staw. Hige to raczej zarost, a nie tylko wąsy. Youfuku, to owszem, ubranie, ale tylko w stylu zachodnim. Całość zaś uczy nas wersji sylab nie pisanych ręcznie, ale komputerowo (np. SA w hiraganie, jest ręcznie pisana trzema pociągnięciami, nie dwoma, KI zaś ma 4 nie 3 kreski). Mimo to, całość prezentuje się tak porządnie, że jakiekolwiek krytyczne uwagi wymierzam w te książeczki z ciężkim sercem i tylko dlatego, że taka moja rola.

Do każdego znaczku oprócz kilku słów (szkoda, że nie ma miejsca, by zapisać sobie i to w ramach ćwiczeń!) i obrazka, dorzucono jeszcze krótką frazę. Wolałabym w masu/desu, przydałaby się na początku nauki, ale forma prosta to też coś, do czego mogę się przekonać. Niech się uczą gramatyki i odmiany! No! Dodatkowo, pod koniec tomiku z katakaną możemy położyć łapki na tym, na czym każdy przeciętny Polak uczący się japońskiego łapki położyć uwielbia – listą polskich imion stransliterowanych do katakany i rooma-ji. Osobiście zapisuję swoje imię アグニエシカ nie  アグニェシュカ, ale to kwestia wymówienia każdego z imion parę razy, żeby brzmiało jakbyśmy chcieli. Z nazwiskami to dopiero problem (autopsja, straszna rzecz)!

Podsumowując, ładne wydanie w tekturowej okładeczce, przejrzyście zaprezentowany materiał, głupawe / słodkie obrazki, kilka potknięć – wszystko to za 18.90 PLN od łebka (dla leniwych: 37.80 PLN za oba) – do kupienia [TUTAJ]. Życzę smacznego!

Z tego miejsca pragniemy też szczerze podziękować pani Martynie Taniguchi za udostępnienie książeczek. Jesteśmy bardzo wdzięczni!

2 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , ,

Karty do nauki hiragany i katakany – mogą być Twoje!

Dzisiaj pierwszy na naszej skromnej stronie KONKURS! Do wygrania – zestaw kart do nauki sylabariuszy japońskich z serii Podstawy Języka Japońskiego od Studia JG!!! Ale najpieeerw! Pokuszę się o recenzję produktu.

Strona Techniczna

Po pierwsze, nikt na naszym rynku na to jeszcze nie wpadł. Więc jest to jedyny taki materiał w języku polskim. Jak się prezentuje? Świetnie. Mocne, poręczne pudełko – wytrzymało w moim plecaku jazdę po kraju. W środku: dwa zestawy zapakowanych w odzielne woreczki kart do nauki obu sylabiuszy. Każdy zestaw liczy po 48 flashcards na mocnym papierze: 46 to znaki, 2 dodatkowe to ściągawka z całą tabelką (w sam raz do portfela) i karta z “zasadami” czyli wskazówkami jak z kart korzystać. Cena bezpośrednio u wydawcy – 32 PLN. Sensownie – mniej więcej tyle co dwa tomiki Mang. Można się poświęcić.

Strona Merytoryczna

Nie byłabym sobą, gdybym nie zanalizowała wszystkiego. Po pierwsze – karty służą do nierozszerzonego sylabiusza – jeśli ktoś nie zna zasad utwardzania głosek, musi sięgnąć dodatkowo np. po recenzowane już zeszyty ćwiczeń. Nie jest to wada czy zaleta – chociaż pewnie cenowo i objętościowo pomogło to w optymalizacji produktu. Nkt nie dałby rady włożyć w kieszeń kart z każdą wariacją każdej sylaby i wyglądać przy tym normalnie. Lojalnie ostrzegam po prostu, że będziecie jeszcze musieli nauczyć się jeszcze dokładać diakrytyki do znaków (czyli dwie małe kreseczki albo kółeczko) – to wszystko.
Karty są ponumerowane, więc łatwo będzie je poukładać w waszym ulubionym porządku lub odnaleźć żądany znakw tabeli.
Do każdej sylaby dołączone jest na odwrocie jej odczytanie (to oczywiste w przypadku flashcards, ね?) i co najważniejsze – słówko przykładowe. Co fajnie nie są to tylko przykłady, które się na daną sylabę rozpoczynają, to miłe. Pomaga się nauczyć szybciej czytać. Polecam przepisać sobie te słówka na oddzielną listę i się ich nauczyć. 92 słowa to już jakiś początek. Tylko mała uwaga – wyrazy przykładowe dla katakany to, oczywiście (ale być może nie dla wszystkich), zapożyczenia – w związku z tym są wyrazy takie jak フルーツ , które mają swój rdzennie japoński odpowiednik, tu – くだもの.
Nie zgodziłabym się też ze ścisłością tłumaczenia ケーキ na “ciastko” – to raczej ciasto, tort, a ciastko to, podobnie! – クーキ :)
Jakkolwiek by na to nie spojrzeć – karty są naprawdę miodne i warte wydania na nie tych ponad trzech dych.

KONKURS KONKURS KONKURS

Ale możecie je mieć za darmo!
Dzięki uprzejmości redakcji Studia JG jeden zestaw trafi do jednego z naszych czytelników, który podejmie się małego wyzwania. Jak wiemy nauka japońskiego jest prosta, ale wymaga pewnej pomysłowości i zdolności manualnych. Chcemy zebyście nam je zaprezentowali.
Aby nam udowodnić, że jesteście kreatywni i zdolni – stwórzcie w sposób dowolny napis 簡単だ! czyli  “kantan da!” w kanji. Technika jest zupełnie dowolna, im dziwniejsza tym lepsza – cyfrowe dokumentacje swojej pracy (czyt. zdjęcia) – wysyłajcie nam do 15 LISTOPADA na adres konkurs_kantanda @ tlen.pl (bez spacji) – z osobą, która zaskoczy nas najbardziej, skontaktujemy się droga mailową w celu uzyskania adresu korespondencyjnego, na który wyślemy nagrodę. Wszystkie prace zostaną umieszczone w galerii pokonkursowej. Dla ludzi, którzy nie mają japońskich czcionek : poniżej wyraźniejsza wersja tychże kanji.
Niech wygra najlepszy!

20 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , ,