20
09
2009
Część z was pewnie krzyknie, o ironio, “NIEEE!”, ale dziś nasz mini-cykl dobiega końca. Chcieliśmy podziękować wszystkim za dołożenie swojego zdania do poruszanych przez nas tematów i podsumować je krótko raz jeszcze.
Poniedziałek: bo NIE mam czasu!
Mówiliśmy o tym, jak organizować sobie czas, nie tylko jak na japoński i jak zarządzać priorytetami.
Ordo radził nam, żeby spożytkować czas na nudnych lekcjach i wykładach na powtarzanie kanji (potrzebna podzielna uwaga!), a Mariko przypominała, że konsekwencja najważniejsza. Chociażby się padało na pysk, amen. No i jakby co, dorzucił Modrzew, na piwo zawsze znajdzie się miejsce.
Wtorek: Bo japoński wcale NIE jest prosty!
Próbowaliśmy obalić mit podziału na języki proste i trudne.
Wielu czytelników, w tym Tygrys, Aquariia i DraNka, przyznało się, że trudne mogą być co najwyżej kanji, w temat głębiej wszedł Fujiki (ten to ma zaparcie!). Przy okazji Robo-kun dorzucił co nieco o kalkach językowych i potoczyła się miła dyskusja w wykonaniu Olgi, Mizuu Kaosu no Tenshi o języku polskim na tle innych języków (i siebie samego, hehe). Polski mógł nie wyjść z tego z twarzą…
Środa: Bo NIE mam pieniędzy!
O tym jak sobie poradzić z nauką japońskiego bez pieniędzy oraz jak w późniejszym etapie te pieniądze wygenerować lub zagospodarować w poważniejszej nauce języka.
Tu wręcz wypada zacytować ciekawą metodę z komentarza DraNki, pod którą podpisujemy się przynajmniej jedną kończyną, wraz z innymi komentującymi:
Przyznam, że upłynnianie pieniędzy na cele edukacyjne przychodzi mi z łatwością. A jeśli cena trochę mnie odstrasza, to kręcę się wokół danej np. książki przez kilka miesięcy – oglądam i macam ją wielokrotnie. Jeśli miłość przetrwa próbę czasu i nie mogę bez niej żyć – kupuję! Oczywiście gdy planety układają się pomyślnie, w nagrodę za jakieś wyżeczenia, albo na poprawę humoru ;D
Czwartek: Do nauki NIE potrzebuję niczego poza Anime!
Jakie zalety i jakie wady ma uczenie się japońskiego z Anime? Bo ta metoda posiada swoje dobre i złe strony, a najważniejszą jej cechą jest to, że nie może funkcjonować samodzielnie. Kypq przypomina, że na tłumaczeniach nie można polegać, a Mariko czy Fujiki polecają do osłuchiwania się raczej dramy, filmy i podcasty. A nawet poezję śpiewaną!
Piątek (z obsuwem): NIE ma dostępu do dobrych źródeł!
Mówimy o tym jak sobie źródła zapewniać i jakimi źródłami polskojęzycznymi warto się zainteresować. Ta notka jakoś przepadła bez echa, ale ma kilka ciekawych tytułów książek i linków.
Sobota: To już NIE te lata…
Rozprawiamy się z przekonaniem, że posługiwać się dobrze jakimś językiem mogą tylko dzieci. Bzdura! Pod notką Kohaku dzieli się swoimi doświadczeniami w temacie, ciekawa mini-lekturka.
Zachęcamy do wracania do tych postów, komentowania i wymiany poglądów. Już teraz z komentarzy możecie się nauczyć wielu ciekawych rzeczy! Przekroczyliśmy magiczną liczbę 25000 odwiedzin i 666 komentarzy :D! My teraz musimy chwilkę odsapnąć, ale już niebawem nowe notki – między innymi kolejny rozdział J4BP i nowe fiszki kanji! Póki co, musimy z przykrością odwołać nasze warsztaty na konwencie BAKA 2009, ponieważ konwent ten nie odbędzie się. Planujemy teraz zawiezienie jakichś atrakcji na B-kon i/lub Mackon, ale to dopiero dzielenie skóry na niedźwiedziu, damy wam znać.
Wy natomiast powiedźcie nam jak wam się podobał cykl (dostaliśmy nawet kilka pochlebnych opinii na maila) i czy wybieracie się na którąś z tych imprez?