RSS
people

GUEST POST: Stary zwyczaj – dobry zwyczaj!

Dzisiaj oddajemy w wasze ręce artykuł młodej lingwistki – Mariko-san. Zaproponuje wam jeden z lepszych sposobów na naukę języka japońskiego.

Kiedy znajomi pytają mnie, co robię, by poprawić swoją znajomość języka zawsze radzę im jedno – piszcie pamiętnik! Ale że co? Że blog, tak? No, właśnie nie – najzwyklejszy, staroświecki pamiętnik w zeszyciku szkolnym. Większość osób spogląda wtedy na mnie zwykle rozczarowana. No bo jak to tak – metodą przedpotopową? Ja ją wolę nazywać – antyczną.

Skąd mi w ogóle tak niedzisiejszy pomysł przyszedł do głowy! Zaczerpnęłam go od pana Jean Francois Champolliona, deszyfratora hieroglifów. Champollion, ubzdurawszy sobie w wieku lat 9, że rozszyfruje hieroglify (czego zresztą dokonał), przez następnych kilkanaście uczył się pilnie języków starożytnych i między innymi pisał w nich pamiętniki, by wyćwiczyć sobie płynność posługiwania się nimi. Doprawdy, pomysł zaiste szaleńczy, ale w tym szaleństwie jest metoda i to nie byle jaka!

Pamiętnik+1Pisanie pamiętnika ma spore plusy. Zmusza niejako do zastosowania nabytej wiedzy (to właśnie wtedy wychodzi na ile ta wiedza się nam utrwaliła w łepetynie..), skłania do przypomnienia sobie słów i zwrotów i jest namacalnym i wymiernym znacznikiem postępu. Kiedy się widzi te pojedyncze zdania z początku i całkiem rozbudowane opisy przy końcu zeszytu aż się wierzyć nie chce, że to prawda. A potem, to już leci.

Specyfika języka japońskiego powoduje, że pisanie w nim pamiętnika wiąże się ze stałym używaniem formy prostej (chociaż głowę dam sobie uciąć, że większość uczniów właśnie z nią ma problemy) i jeżeli zechcemy poćwiczyć formy grzecznościowe musimy zmienić notkę z pamiętnikowej na… list. Nie jest to jednakże problemem, bo pamiętnik może przecież zawierać wpisy różne: może więc to być list do koleżanki, nauczyciela/-ki, postaci z anime/mangi etc. Można też zrezygnować z formy klasycznej i wpisywać w nim wszystko, co tylko się zechce, z zastrzeżeniem, że tylko po japońsku: wiadomości o telefonach, listy zakupów, czego się musicie nauczyć itd. Ważnym też jest by często go mieć przy sobie, bo nawet jeśli się ma czas na wpisanie wyłącznie – 8. bank, to jest to ciągły kontakt z językiem i implementowanie go w życie codzienne.

Korzyści z pisania takiego pamiętnika są ogromne – ćwiczy się umiejętność pisania kanji, gramatykę i słownictwo. Nabywa się też często nowe, bo w trakcie pisania często występuje potrzeba użycia słówka spoza listy lekcyjnej. Raz i drugi zastosowanie nowego słówka i już wam więcej nie ucieknie. Kolejnym plusem jest to, że uczymy się samodzielnie formułować swoje myśli z zastosowaniem poznanych reguł. Na początku niech będą to dwa zdania, potem pięć. Z czasem zapiszecie całą stronę a nawet kilka. Czytanie notek wstecz pomaga w wyłapaniu błędów a kolejny wpis z ich korektą pomaga w utrwaleniu dobrej formy, nawet jeżeli miałby on wyglądać podobnie do poprzedniego. W pamiętniku można powtórzyć lekcję, opisując, czego się dzisiaj uczyliście. Można też powtarzać słówka wpisując: dzisiaj nauczyłam się nowych słówek: (po japońsku: 今日、新しいことばを勉強した:) .

Jeżeli uczy Was nauczyciel piszcie pamiętnik neutralnie, byście mogli pokazać go nauczycielowi, gdy macie wątpliwości, czy dobrze napisaliście. Będzie to kolejne ćwiczenie Waszych umiejętności w nieco odmienny sposób, niż obligatoryjne zadania domowe.

Podsumowując.

Pisanie pamiętnika jest metodą powszechnie aprobowaną wśród nauczycieli języków obcych i czasem stosowana w ramach ćwiczeń z pisania na filologiach. W dawnych czasach pisanie pamiętników lub dzienników było uważane za czynność w dobrym tonie. Pamiętniki, dzienniki itp. pisało i pisze wielu słynnych ludzi, przede wszystkim pisarzy. Metoda być może i staromodna, lecz nadal funkcjonuje. Sama prowadzę obecnie od kilku lat pamiętniki po angielsku i niemiecku, a od kilku tygodni po japońsku i rosyjsku w związku z moim powrotem do nauki japońskiego i rozpoczęciem rosyjskiego). Należy jednak pamiętać, że jest ona wyłącznie uzupełnieniem standardowego procesu uczenia się.

Mariko.

19 Komentarze(y) | Tagi: , , , , ,

NihongoUp – To samolot! To Superman! Nie! TO JAPOŃSKA PARTYKUŁA!

Na początek chciałbym serdecznie podziękować Philip’owi Seyfi, twórcy NihongoUp, za udostępnienie redakcji Kantan da! klucza aktywującego pełną wersję aplikacji na potrzeby niniejszej recenzji.

In the first place, I would like to thank Philip Seyfi, the author of NihongoUp, who provided the activation key for Kantan da! so we could write this review.

Niedawno redakcji Kantan da! udało się znaleźć na internecie nowe narzędzie do wspomagania nauki języka japońskiego – NihongoUp. Można je pobrać ze strony http://nihongoup.com. Dostępna jest (nieco okrojona) wersja darmowa oraz pełna wersja, którą kupimy za $4.99. Postanowiliśmy, jako porządny serwis oscylujący wokół tematu Kraju Kwitnącej Wiśni, poświęcić NihongoUp trochę uwagi i przyjrzeć się bliżej jego zawartości.

main_menu

Aplikacja wychodzi z przyjemnego założenia “Learn Japanese the fun way” – od razu więc można się domyślić, iż mamy do czynienia z czymś w rodzaju gry, a nie elektronicznego podręcznika do nauki. Tak też jest w istocie – niezależnie od trybu, jaki wybierzemy, naszym zadaniem będzie wskazanie jednej z czterech odpowiedzi, które uroczo spadają w dół ekranu na różowych balonach, lub też wpisanie odczytania znaku, zanim ten osiągnie dolny brzeg okna z aplikacją. Założenie jest więc proste, a sama obsługa bardzo intuicyjna.

W testowanej przeze mnie wersji aplikacji (1.2.5) do wyboru mamy cztery warianty gry – przepytywanie z kany, kanji, słownictwa i gramatyki. Od razu jednak warto uprzedzić, iż program rozwija się  szybko i możemy być pewni, że wkrótce ujrzymy nowe wersje.

Moduł z kaną daje nam trzy opcje do wyboru – przepytywanie z hiragany, katakany albo z obu sylabariuszy na raz. Zadanie jest proste – należy wpisać brzmienie spadającej w dół ekranu sylaby. Jak w każdym trybie tak i tutaj prędkość zabawy wzrasta z czasem. Plusem jest to, że pojawiają się także sylaby udźwięcznione i jotowane. Rozgrywka jest prosta, ale na dłuższą metę może trochę nudzić.

Zakładka kanji oferuje nam przygotowanie do JLPT 4kyuu lub 3kyuu. Tym razem u dołu ekranu wyświetla nam się zdanie w kanie, w którym wyraz (lub jego część) jest zaznaczony oddzielnym kolorem – naszym zadaniem jest wybrać jeden z czterech znaków kanji, którym należy go zapisać. Sytuacja jest więc podobna jak na JLPT – szkoda tylko, że dostępne opcje odpowiedzi są absolutnie losowe i nie ma mowy o pytaniach podchwytliwych (na egzaminie bowiem mnóstwo jest wątpliwości w stylu “To ma być よこ, ようこ czy może よこう?”, nie doświadczymy ich jednak w NihongoUp).

Dalej mamy tryb dodany przez autora niedawno – słownictwo. Wybieramy poziom JLPT (4,3 lub 2) i teraz musimy wybrać poprawne tłumaczenie angielskiego słówka. Znowu 4 opcje do wyboru i znowu nie ma niestety odpowiedzi do siebie podobnych. Szkoda też, że w tym trybie nie uświadczymy więcej rodzajów rozgrywki (jak np. tłumaczenie w drugą stronę, wskazywanie pasującego do zdania słówka itp.).

correct_answer

Ostatnią dostępną opcją jest gramatyka. Tu, przynajmniej obecnie, również nie jest idealnie. Wybieramy spośród dwóch trybów – partykuły i klasyfikatory. W pierwszym przypadku musimy wstawić do zdania odpowiednią partykułę, w drugim wskazać poprawne odczytanie danego klasyfikatora z liczebnikiem. Pomysł z partykułami całkiem niezły, natomiast z klasyfikatorami – kompletnie nietrafiony. Na dobrą sprawę nie trzeba w ogóle ich znać, żeby poprawnie odpowiadać na pytania. Każdy uczeń japońskiego po lekcji o liczebnikach wie bowiem, że mając podane słowo 一度 przeczytamy je いち(ど), a nie さん(びき)、はっ(ぽん) czy ふた(つ). Gdzież tu więc trudność?

Brakuje trochę różnorodności, bo ćwicząc wybraną umiejętność mamy do wyboru, de facto, tylko jedną opcję. Tym bardziej, że klikanie na różowe baloniki po pewnym czasie z pewnością zaczyna robić się nudne. Niemniej jednak NihongoUp jest aplikacją ciekawą i, co bardzo ważne, merytorycznie poprawną (wszystkie zdania pochodzą z godnego zaufania serwisu smart.fm). Również częstotliwość i stopień ulepszania aplikacji stoją na wysokim poziomie, co jest niewątpliwym plusem NihongoUp. Ogólnie rzecz biorąc – jeżeli szukacie narzędzia do wyrywkowej powtórki z japońskiego i ta forma nauki Was nie nudzi – NihongoUp powinno spełnić Wasze oczekiwania.


Grywalność: 6/10
Przydatność: 7/10
Rzetelność: 10/10
OGÓŁEM: 8/10

1 Komentarz | Tagi: , , , , , , , ,

Piernicon 5 – SZALEŃCZA relacja

Obecny skład: Mizuu, palnik, Robo-kun, Lorcik i nasze SZALEŃCZE atrakcje.

piernik

Konwent smutny czy wesoły? – rebus w dwóch aktach z Mizuu i Robo w rolach głównych.

Słowo od matki założycielki:

Ja nie miałam konwentu. Ja miałam atrakcje. – Te dwa zdania chyba najlepiej podsumowują weekendową imprezę.  W związku z tym, już w czwartek wcieliłam się w konwentową malkontentkę. Już wtedy sleepów było za mało, nie było gdzie spać i czatowaliśmy na korytarzu na dwa sleepy, które miały być otwarte. Niestety do końca imprezy były pod kluczem, bo orgów wystawiła dyrekcja budynku oddając rzeczone dwie sale do remontu (a przynajmniej taka była oficjalna wersja). Dodatkowo narastało takie poczucie, że pieniądze z rezerwacji były rozplanowane źle – w porównaniu do innych konwentów - informator niewiele wyjaśniał, a identy nie pomagały w rozróżnieniu kto jest kim. Nic dziwnego, informator był poskładanym, czarno-białym kserem formatu A4, na którym spróbowano umieścić jednocześnie mapkę, namiary na orgów, program atrakcji, regulamin konwentu i do tego odjęto sporo przestrzeni na “okładkę”. Brak było w nim informacji dotyczących np. prowadzących daną atrakcję albo szczegółów na jej temat. Wejściówki też dla wszystkich były takie same, różnił je tylko napis i szczęśliwi byliśmy, że nasza redakcja miała już własne identy z Godzilką. Gdyby nie wieczorne poszukiwania palnika z soboty na niedzielę na panelu helperów, nie wiedziałabym, że helpów miały od reszty odróżniać kolorowe przepaski zrobione z materiału. Szybko więc w naszym gronie zaczął krążyć dowcip, że Miss Fandomu potrzebuje dofinansowania jak Piernik. Sytuacja robiła się wręcz groteskowa, kiedy orgowie techniczni krążyli przenosząc projektory czy komputery z sali do sali, w zależności od aktualnego zapotrzebowania. Czytaj dalej »

5 Komentarze(y) | Tagi: , , , , , , , , ,