Poniższy artykuł w bardzo dowcipny sposób obrazuje to, co zawsze próbujemy wam przekazać – nauka języka na poważnie to nie bułka z masłem. Jego autorem jest Thomas z Babelhut, a oryginalną wersję artykułu możecie znaleźć tutaj: [klik!]. Chcielibyśmy serdecznie podziękować Thomasowi za pozwolenie na scrosspostowanie jego tekstu!
The article below shows what we always want to put through here, in a funny way – that learning languages is not a piece of cake. It was written by Thomas from Babelhut, and the original version of this article can be found here [click!]. We would like to thanks Thomas a lot for allowing us to crosspost his text!
Uczenie się języków jest jak posiadanie zwierzątka. Musisz mu codziennie dawać jeść i pić. Nie możesz opuścić żadnego dnia. Wielu ludzi próbujących nauczyć się języka obcego świetnie sobie radzi na początku. Są naprawdę zmotywowani. Marzy im się bycie mistrzem w ich docelowym języku i to daje im niezłego kopa i motywację. O, nauczę się hiszpańskiego! Oto nadchodzę! Ale po chwili motywacja zaczyna się ulatniać, oni się nudzą i przestają się uczyć. Ludzie tacy są. Nudzimy się i chcemy zabrać się za coś innego.
Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu zoologicznego i widzisz szczeniaczka. Jest mały i słodki. Wywiesza swój jęzorek i macha do ciebie swoim małym ogonkiem. Podgryza uszy innych szczeniaczków. Biega nieporadnie wokół, depcząc po innych pieskach leżących w koszyku. Tak, oto psina dla mnie! Więc bierzesz go do domu. Jesteś podekscytowany swoim nowym szczeniakiem. Codziennie karmisz go, dajesz mu pić, sprzątasz po nim, zabierasz na spacery, bawisz się z nim. To twój najlepszy przyjaciel!
Ale po kilku tygodniach czujesz się zmęczony. Ileż ten pies paskudzi! Wnosi do domu pchły. Szczeka i budzi mnie w nocy. Za dużo skacze! Liże moją pizzę zanim zdążę ją nawet wsadzić do ust. Jakie to irytujące! Więc bierzesz sobie wolne. Wyjeżdżasz na trzy dni z domu. Potrzebuję chwili żeby sobie podładować baterię, mówisz.
Ale co się dzieje gdy wracasz do domu? Ależ bajzel! Twój pies rozniósł ci dom w strzępy! Nie było cię tam by go nakarmić, więc wyżarł ci dermę z kanapy! Nie było cię tam by się z nim pobawić, więc on w ramach rewanżu pobawił się twoimi rzeczami. Wszystko leży na ziemi, pokryte psią śliną i śladami zębów. Nie było cię tam by go wyprowadzić, więc obsikał ci cały dywan. Śmierdzi!
To właśnie dzieje się, kiedy bierzesz sobie wolne od języka obcego. Kiedy wracasz, masz wielki bałagan do sprzątnięcia. Zapominasz wszystkich słówek, których się nauczyłeś. Zgubiłeś wątek w serialu, który oglądałeś. Zapomniałeś co się działo w czytanym przez ciebie komiksie. Jesteś 1000 fiszek na Anki w plecy! O nie!
Teraz musisz spędzić czas ucząc się wszystkiego od nowa. Nie możesz zacząć tam, gdzie skończyłeś. Musisz się cofnąć do momentu jeszcze sprzed przerwy i zacząć od początku! Sprzątanie sporego bałaganu nie jest przyjemne. A skoro nie jest przyjemne, może się zdarzyć, że odłożysz je na jeszcze później!
Mam psią sierść na mojej szczoteczce do zębów. Głupi pies! Nie wiń psa. To ty go zostawiłeś! I czemu nie wziąłeś ze sobą swojej szczoteczki do zębów?
Jeśli robisz sobie częste przerwy od swojego języka – jeszcze gorzej. Wtedy nie masz nawet szans nadgonić zaległości. Tak często nie ma cię w domu, że twój pupil nawet cię nie poznaje. Jeśli miałbyś małpkę i wracał do domu tylko raz w tygodniu, żeby ją nakarmić, czy będzie radosna na twój widok? Nie! Będzie rzucać w ciebie odchodami! Wynoś się z mojego domu, człowieku! Częste, przedłużające się przerwy z dala od twojego języka docelowego sprawią, że zacznie się on chwiać w posadach. Rzeczy mniejsze i większe wypadną przez pęknięcia, spadną do studzienek kanalizacyjnych i porwie je rwąca woda. Powodzenia w ich odnalezieniu! Nie przychodzi mi do głowy żaden wolniejszy sposób na postępy.
A jeśli nie będzie cię zbyt długo, wrócisz do domu i ujrzysz martwe zwierzątko! Kiedykolwiek wzięliście sobie rok albo dwa lata przerwy od języka? Zły pomysł! Zacznijcie od nowa!
Niektórzy z was pomyślą sobie: ta analogia się kupy nie trzyma. Kiedy ludzie wyjeżdżają na wakacje, załatwiają z przyjacielem lub sąsiadem, by pilnował ich pociechy.
To wciąż jedno i to samo. Jeśli dasz swojemu znajomemu wszystkie swoje książki do hiszpańskiego: Masz, przeczytaj to. Albo oddał mu wszystkie swoje DVD po hiszpańsku: Weź i obejrzyj to za mnie, dobrze? Kto w efekcie będzie lepszy w hiszpańskim? Nie ty! Możesz mu równie dobrze oddać też swoje bilety do Hiszpanii. Nie będziesz miał za grosz pojęcia co tam się dzieje. Jeśli oddasz swoją małpkę przyjacielowi, przywiążą się do siebie kiedy ty będziesz gdzieś daleko. Będą się razem wspinać po drzewach i jeść banany, drapać się po pachach. Gdybyś zjawił się oczekując, że dadzą ci się przyłączyć, małpka podrapie się tylko po głowie i zwinie twoją kanapkę.
Opowiadam tu o psach i małpkach, lecz w rzeczywistości język to zwierzę wymagające znacznie więcej troski. To raczej jak posiadanie hipopotama. Z psem jest tak, że wystarczy minutka by nalać mu wody i nałożyć jedzenia do miski. Jeśli zabierzesz go raz dziennie na 15minutowy spacer, pobawisz się z nim trochę, pogłaskasz oglądając telewizję i pozwolisz mu załatwić swoje sprawy na zewnątrz, to wystarczy. Godzina dziennie.
Hipopotam to zupełnie inna bajka. Hipopotam potrzebujcie znacznie więcej jedzenia niż pies. Będziesz potrzebował łopaty, żeby mu to wszystko do pyska włożyć. Samo to może zająć godzinę. I łopat będziesz potrzebował co najmniej dwóch, bo papierowy ręczniczek nie wystarczy by poradzić sobie z kupą hipopotama. A kiedy skończysz już przeciągać te wielkie, czarne torby na śmieci przed twoją bramę, wyciągaj szczotkę, bo czas już na kąpiel, a hipopotam nie dosięgnie swoich plecków tymi grubiutkimi nóżkami. Możesz wytrenować psa, by słuchał się komend, ale hipopotam robi co mu się żywnie podoba. Kiedy zabierasz swojego hipcia na spacer lepiej weź duży kij do kompletu z łopatą albo poczujesz na plecach dyszących żadzą mordu po stracie drzewka w ogródku sąsiadów zastanawiających się czemu ich samochód pływa do góry dnem w basenie. “Siad” i “Chodź do pana” nie działają na hipopotama.
Jednym słowem, usiłuję ci przekazać, że posiadanie hipopotama to całodobowe zobowiązanie. Nie możesz spuścić go z oka nawet na chwilę, bo wylądujesz z mandatem za blokowanie ruchu i tygodniem spędzonym na remontowaniu płotu w swojej posesji.
Uczenie się języka, uczenie się go na serio, to jak opiekowanie się hipopotamem. Musisz mu poświęcić całą swoją uwagę. Jeśli to tylko możliwe, każda chwila jaką dysponujesz, powinna być spędzona z twoim docelowym językiem. I nie możesz sobie odpuszczać dni. Codziennie, cały dzień. Kilka godzin tygodniowo spędzonych z żółwiem nie załatwią sprawy. Zaufaj mi, zeżółwiałem japoński przez długi czas i doprowadziło mnie to donikąd, bardzo powoli. Coś się zaczęło dziać gdy go shipopotamowałem. Codziennie. Cały dzień. Pomyśl o hipopotamie broczącym w rzece. Zanurzenie. Przestań pisać posty o małpim gównie i idź obejrzeć japoński film.
Możliwe jest uczenie się dwóch języków w tym samym czasie. Nikt nie broni ci posiadania żółwika, chociaż masz już hipopotama. Ale jeden z języków musi być hipopotamem. Z dwoma żółwiami nie wygrasz żadnego wyścigu. I oba musisz karmić codziennie. Nie kręć się w tę i nazad kochając swojego hipcia przez tydzień, a potem kochając przez tydziń żółwika. Spędzaj czas z oboma, kiedy tylko możesz. Oto garść terminów:
1. Język-hipopotam: 4+ godzin na dzień (Głodny Hipcio 4-8 godz., Szczęśliwy Hipcio 8 godzin i więcej)
2. Język-małpa: 2-4 godziny na dzień
3. Język-pies: 1-2 godziny na dzień
4. Język-żółw: Kilka godzin w tygodniu
5. Język-kamień: Patrzysz na niego kilka razy w roku.
Hipopotamuję japoński non-stop i mam na boku pieska w postaci języka tajskiego. Karmię oba każdego dnia. Przez karmienie rozumiem oglądanie filmów i telewizji, czytanie książek, komiksów i wiadomości, robienie powtórek z SRSem, granie w gry komputerowe, tłumaczenie tychże gier i artykułów z magazynów, czytanie książeczek dla dzieci, oglądanie ruchów ust i naśladowanie głosów. To działa.
Ale nie daj się ponieść. 3 języki? 4? 5? Naraz? Jeśli nie traktujesz ich jak żółwi, to skąd masz pieniądze na całe to żarcie? Skończysz z domem pełnym martwych zwierzaków.
Liked this article? Go read more from Thomas and Peter on BABELHUT!
Podobał Ci się ten artykuł? Przeczytaj więcej tekstów Thomasa i Petera na BABELHUT!



























