Hierarchia ma to do siebie, że ktoś musi być na górze, by na dole mógł być ktoś. „Góra” to właśnie 上 (うえ – ue), „dół” natomiast to 下 (した – shita), ale nie chodzi mi tu o wzgórza i doliny. Inne czytania tych znaków to kolejno かみ (kami) i しも (shimo); oznaczają wysoko i nisko postawioną osobę w firmie tudzież społeczeństwie. Dlatego najbezpieczniej zawsze myśleć o sobie w pojęciu na dół, a o innych w… wyższych kategoriach.
Największym problemem przy nauce japońskiego zazwyczaj okazuje się nie mnogość znaków czy zapamiętanie słówek, ale fakt, że język ten ma kilka poziomów grzeczności. Owe obce Polakom zjawisko spędza im sen z powiek przy pierwszych starciach z żywym Japończykiem. Czy nie urazi rozmówcy zbyt obcesową formą? A może ten pomyśli, że ironizujemy używając form wyjątkowo uprzejmych?
…to nie wszystko. To tylko fragment artykułu, który został napisany do nowego numeru Otaku. Już w sprzedaży! Dalsze niespodzianki już niebawem :)































Dorzuć swoje 3 jeny.